Trener na emigracji – Wielka Brytania – historia Macieja

Flaga Wielkiej Brytanii

Ruszamy z nowym cyklem artykułów. Wychodząc naprzeciw Waszym oczekiwaniom i w odpowiedzi na pytania którymi mnie zasypujecie, postanowiłam poprosić moich Trenerów, aby podzielili się z Wami swoim doświadczeniem nt pracy za granicą. Oczywiście wszystkie informacje tutaj podane są doświadczeniem konkretnej osoby. Mam nadzieje, że informacje tutaj zawarte będą dla Was wartościowe i … zobaczycie, że na tle innych krajów jesteśmy naprawdę dobrze wyszkoleni 🙂

Żebym mógł przedstawić wam jak się pracuję na wyspach muszę opowiedzieć swoją historię, z czym musiałem się zmierzyć przyjeżdżając tutaj, abyście mogli mnie lepiej zrozumieć…

Przed wyjazdem na wyspy pracowałem niecały rok za 8zł/1h gdzie w tej cenie również prowadziłem personalne, niestety zostałem zwolniony z dnia na dzień jako, że mój menager nie wierzył we mnie i mieliśmy dosyć dużo starć, nie wypłacając mi przy tym połowę mojej miesięcznej pensji…

Jako biedny student z wielką pasją do rozwoju, przerwałem studia magisterskie i wyleciałem szukać pracy jako personalny na wyspach. Byłem totalnie spłukany, więc mój przyjaciel kupił mi bilet, a ja wziąłem kredyt  z Providenta, aby mieć na pierwszy miesiąc życia. Oczywiście kiedy oznajmiłem tą decyzje spotkałem się z wielką falą krytyki ze strony rodziny oraz najbliższych przyjaciół. Byłem negowany oraz wyśmiewany przez prawie wszystkich, był to rok 2015…

Wyjeżdżając tam nie wiedziałem nic, jechałem w ciemno. Jeśli myślisz o wyjeździe to pewnie zauważysz, że bijesz się z takimi samymi pytaniami jak ja przed wylotem:

  • Czy będę mógł wykonywać ten zawód?
  • Na jakich zasadach?
  • Ile kosztują personalne?
  • Ile będą mi płacić?
  • Czy Anglicy w ogóle mnie polubią?
  • Czy w ogóle jestem na tyle wyszkolony żeby mnie ktoś chciał zatrudnić?
  • Czy dam rade z językiem ( mój angielskie był beznadziejny)  

Ten artykuł odpowie na wszystkie nurtujące cię pytania.

Po przylocie na wyspy od razu zacząłem wysyłać maile z moim CV do wszystkich klubów  w okolicy, wysłałem ich około trzydziestu. Co najlepsze po około tygodniu mogłem już jechać na około dziesięć rozmów o pracę, nie wierzyłem w to co widzę, ale za to cieszyłem się jak dziecko, a z drugiej strony czułem wielki strach.  Na pierwszej rozmowie menager przeprowadził ze mną luźną rozmowę po czym powiedział mi, że moje cv wygląda dobrze oraz widać, że jestem dobrze wyszkolony, wtedy miałem skończony licencjat oraz parę podstawowych kursów. Natomiast w Polsce moje CV było uznawane za beznadziejne i prawie nikt nie chciał ze mną rozmawiać…

Menager wyjaśnił mi jakie warunki muszę spełnić, aby pracować tutaj jako personalny:

Na wyspach trzeba mieć kwalifikacje „Personal Trainer LV.3” uznawane przez REPS (Register of Exercise Professionals), co najlepsze swój kurs personalnego zrobiłem w Profi Fitness School który miał akredytacje EREPS, musiałem tylko wysłać dyplom do Brukseli, potem do siedziby w UK i o to dostałem licencje na pracę w UK!

Niemożliwe stało możliwe, więc pojechałem jeszcze na inne rozmowy po których również chcieli mnie zatrudnić! Ostatecznie wybrałem Pure Gym w Bradford, mimo iż rozmowa poszła mi nie za dobrze ze względu na mój język, menager przez 30 minut tłumaczył mi co to znaczy słowo „Outgoings”  Mimo iż czułem się jak jak małpka która prawie nic nie rozumie, to jednak dostałem pracę którą zacząłem około trzech tygodni od przylotu.

To był dopiero początek tej ciężkiej drogi.Teraz już wiem, że pracę jako Trener w UK znajdziesz bez problemu,  większość klubów weźmie cię od zaraz jeżeli posiadasz licencje. Kluby przyjmują tutaj bez problemu, nie ważne czy masz doświadczenie czy zrobiłeś swój kurs online.

Dlaczego?

Ponieważ 90% klubów zatrudnia trenerów  którzy są na własnej działalności, a jeżeli chodzi o zarobki to jesteś pozostawiony sam sobie, więc sam musisz na siebie zarabiać, klub nie wypłaca ci żadnych pieniędzy, do tego trzeba jeszcze wpłacić pieniądze za strój w którym się pracuję. W moim klubie wynosi  to £240 gdzie co roku musimy to odnawiać. Trzeba jeszcze odbyć szkolenie BHP za które się płaci z własnej kieszeni, koszt to około £50-£70. Pozostałe 10% zatrudnia trenerów i płaci im pensje, jednak nie jest ona zbyt duża.

Struktura pracy większości klubów jest podzielona na dwa różne systemy:

System zmianowy – trzeba pracować 15h w tygodniu za darmo.

U mnie w klubie wygląda to tak, że masz wyrobić 15h w tygodniu, które są podzielone na 3 zmiany po 5h, na zmianie prowadzisz zajęcia, sprzątasz, nie mamy żadnej recepcji więc opiekujesz się również członkami klubu itd.  W tych godzinach nie można przeprowadzać personalnych. Dopiero poza tymi godzinami możesz trenować swoich podopiecznych i wszystko co zarobisz jest twoje. Nie ma żadnych targetów, ile sprzedasz treningów zależy wyłącznie od ciebie. Menagerów natomiast obchodzi tylko to co sobą prezentujesz w klubie oraz czy wykonujesz czynności do których się zobowiązałeś podpisując umowę.

System gdzie płaci się miesięczny czynsz.

Drugi system polega na tym, że płaci się czynsz i nie trzeba wykonywać już żadnych zmian, pracujesz już tylko ze swoimi klientami. U mnie w klubie jest to koszt £400 miesięcznie, w innych klubach może to być więcej lub mniej, zależy od lokalizacji.

Ja zacząłem od systemu zmianowego, gdzie po około tygodniu dali mi pierwsze zajęcia do prowadzenia, menager oznajmił mi, że mam używać mikrofonu, najlepsze jest to, że nasze studio jest połączone z resztą klubu i wszystko co wymawiałem przez mikrofon było słychać w całym klubie. „Mówię ok daj ten mikrofon…” (mimo iż chyba nigdy nie byłem tak zestresowany) powiedziałem uczestnikom zajęć, że mój język jest beznadziejny, ale za to zajęcia będą na wysokim poziomie. Na koniec zajęć wszyscy mi klaskali (To tylko pokazuje bardzo przyjazną kulturę anglików), a na drugi dzień nie było już miejsc żeby do mnie zapisać się na zajęcia ponieważ wszystkie były już zajęte! Menager powiedział, że czegoś takiego jeszcze nie widział…

Kiedy pracowałem na zmianach często nie rozumiałem co ludzie do mnie mówią, przez to pisali na mnie wiele skarg (w tym kraju składanie skarg jest na porządku dziennym), ale mój menager był mega i nigdy do mnie nie powiedział złego słowa.

Na wyspach jest luźna atmosfera pracy, mało stresu, pracownicy mają inne podejście, jak coś zrobisz nie tak, menager przyjdzie i porozmawia z tobą na spokoju, zaoferuje ci pomoc, będzie z tobą pracował nad tym abyś poprawił swoje umiejętności. Może to tylko ja na takich trafiłem, wszystko co opisuje jest związane z moim klubem. Ostatnio dowiedziałem się, że pracuję w jednym z najgorszych klubów pod względem retencji menagerów oraz trenerów. Po niecałych 3 latach jestem tam najdłużej stażem, a przez ten okres przeżyłem 4 menagerów , 6 asystentów i opuściło mnie około 50 personalnych.

Dlaczego jest taka duża retencja trenerów ? Odpowiedź jest prosta, nie zarabiają pieniędzy.

Mimo iż przeciętnego anglika stać na trenera w porównaniu do przeciętnego kowalskiego. Najniższa (oficjalna) stawka wynosi £25 za trening personalny, przy najniższej krajowej £7,5/1h, anglik musi pracować 3h aby pozwolić sobie na godzinę z trenerem, przy czym polak musi pracować dużo dłużej.

W UK nie ma czegoś takiego jak ZUS, nie musisz być VATowcem, płacisz tylko podatek od zarobionej sumy. Pierwsze £12,000 jest zwolnione z podatku. Powyżej tej liczby rząd pobiera 20% od tego co zarobiłeś, jeżeli zarobisz powyżej £40,000 rocznie podatek wynosi 40%.

Natomiast w wydatki możesz wpisać prawie wszystko co kupiłeś: buty, loty, szkolenia, książki, rachunki itd. Dzięki inwestowaniu w swoją firmę oraz zatrudniając przy tym dobrego księgowego można sobie dobrze z podatkiem poradzić.  

Mimo to sprzedaż i tak leży. Jak to jest możliwe, że bez języka oraz dobrej komunikacji udało mi się zbudować swój biznes?

W tym kraju drzwi są otwarte, a ludzie są pomocni, jeżeli jesteś tylko gotowy na ciężką pracę, to nic cię nie zatrzyma. Jednak, żeby to zrobić poświeciłem parę lat swojego życia, byłem w klubie od 6 rano do 22 wieczorem, sześć dni w tygodniu. Nie miałem wyboru, nie miałem pieniędzy, ale za to miałem marzenia.

Na początku mojej pracy miałem wielki problem ze sprzedażą, wyobraź sobie, że masz przeskoczyć z 8zł na £25 bez żadnego doświadczenia w sprzedaży oraz z beznadziejnym jezykiem. (aktualnie moja stawka wynosi £42-£50 za trening) wtedy wydawało mi się to BARDZO BARDZO DUŻO, wręcz niemożliwe do zrobienia. Po 2 miesiącach porażek oraz negatywnych słów jakie słyszałem z każdej strony, nadszedł najgorszy dzień. Jechałem do pracy na cały dzień bez jedzenia ,praktycznie ze łzami w oczach z £1 w kieszeni. Ten dzień był jednym z najtrudniejszych, ale i najlepszych w moim życiu. W końcu udało mi się sprzedać swoje pierwsze treningi. Od tego dnia było już z górki i po 8 miesiącach od zaczęcia pracy udało mi się przejść na system gdzie płace czynsz. Aktualnie jestem już na tym systemie 2 lata i jeszcze żadnemu  trenerowi w naszym klubie nie udało się na niego przejść. Natomiast języka nauczyłem się od swoich podopiecznych poprzez codziennie rozmowy z nimi. To tylko kolejny raz pokazuję jak pozytywnie oraz przyjaźnie są nastawieni  tutaj ludzie.

Dla przykładu dodam jeszcze, że ostatnio poszedłem do menagera i powiedziałem mu, że potrzebuję się rozwijać, chciałbym nową rolę w klubie. Praca tutaj już nie jest już dla mnie wyzwaniem i  jak tak dalej będzie to odejdę…

Co zrobił mój menager?

Przeprowadził godziną rozmowę na zebraniu z regionalnymi menagerami nad stworzeniem nowych możliwość dla mnie, abym mógł się rozwijać, a przy tym pomóc podnieść standardy w klubie.  

Dla mnie kosmos, po tym jak w Polsce za bycie kreatywnym zostałem zwolniony…

Aktualnie jestem „ Senior Trenerem” u siebie w klubie który uczy innych trenerów zawodu oraz chcą żebym w przyszłości pomagał również w innych klubach, a przecież 3 lata temu byłem tylko trenerem za 8zł…

Podjęcie decyzji o wyjeździe z polski było najlepszą decyzją jaką podjąłem. Jednak z drugiej strony były to najtrudniejsze 3 lata w moim życiu. Więc jeśli myślisz żeby tutaj przyjechać ,licz się z tym, że jeśli chcesz odnieść sukces to będziesz musiał ciężko pracować i zmierzyć się ze swoimi największymi słabościami , inaczej wrócisz do kraju…

—————————————————————————————

Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.