Poznaj siebie, byś mógł pomagać innym

Neonowy świecący napis change

Długo zastanawiałam się jak zacząć ten artykuł. Nie znajdziecie tego typu wiedzy w prasie branżowej, ani na innych blogach. Od lat powtarzam, że człowiek to całość. I choć słowo HOLISTYCZNE, to jedno z tych których nie lubię, tak tutaj musi się ono pojawić.

Zmiana.

Coś nieuchronnego, coś co powoduje strach i paraliż mięśni u wielu z Nas.

Czuje to niemal każdy z Nas. A naszymi największymi blokerami są nasze przekonania. Dzisiaj Gosia pokaże Ci jak pracować nad zmianą tych Twoich, które CIę ograniczają. Zapytasz, po co?

To po to byś wiedział jak zmobilizować do pracy tych, którzy twierdzą że nie dadzą rady.

To po to, byś mógł poprowadzić niemal każdą osobę.

To po to, byś zobaczył, że Twoja głowa blokuje też Ciebie.

Nie uwierzysz dopóki nie poczujesz tego na sobie. Więc usiądź wygodnie i wejdź w świat gdzie poznanie siebie, choć często bardzo bolesne, pozwoli CI robić to o czym nawet nie marzyłeś.

Jak się przygotować do zmiany w życiu

Wyobraź sobie, że przychodzisz na świat w społeczności, którą nazwiemy sobie Effortlessami. Wyjątkowość Effortlessów polega na tym, że w ich świecie nie występuje OCENIANIE. Nic nie jest ani dobre ani złe, wszystko po prostu jest. Wiem wiem, trudno sobie wyobrazić, że można nie oceniać… Jednak, chociaż na chwilkę załóżmy, że jest to możliwe i Effortlessi zupełnie pozbawieni
są takiej cechy. Co im to daje? Przede wszystkim zupełny brak motywacji zewnętrznej, opartej
na porównywaniu, zazdrości, ślepemu dążeniu by mieć to, co według społecznych trendów posiadać się powinno. Zamiast tego, u każdego mieszkańca tej społeczności mocno rozwinięta jest motywacja wewnętrzna.

Każdy człowiek posiada na stałe wbudowany wewnętrzny kompas samorozwoju. Każdy człowiek
w swoim wnętrzu ma świadomość tego, kim chce być, co robić w życiu, co mieć i w jaki sposób podążać za swoimi pragnieniami. I w tym  miejscu właśnie najbardziej jaskrawie pokazuje się różnica pomiędzy Effortlessami, a wychowankami dzisiejszego świata.

Effortlessi, jako że nastawieni są na realizowanie swoich własnych celów, podejmują działanie
z radością i entuzjazmem, korzystając ze wszelkich możliwych sposobności, by być bliżej tego,
co zrealizować zamierzyli. Nastawieni są na wychwytywanie z otaczającego świata sprzyjających okoliczności, ustawiając się tak, jak surfer do fali, a więc pozwalając, by ta go niosła, zamiast przykrywać.

Zanim więc podejmiesz decyzję o zmianie jakiegoś aspektu w swoim życiu, proponuję przeprowadzenie małego, kilkudniowego eksperymentu na sobie. Poczuj się na chwilę członkiem społeczności Effortlessów. Poproś ludzi ze swojego najbliższego otoczenia, aby przez czas Twojego eksperymentu nie wygłaszali absolutnie żadnych opinii na Twój temat (żadnych takich nawet „a weź, ale jesteś… 😉 ). Przez ten czas unikaj także luster, żeby nie bodźcować się swoimi własnymi opiniami na swój temat. Celem eksperymentu jest wsłuchanie się w siebie, w swoje myśli na swój temat , w to, jakim językiem do siebie mówisz, czy wspierającym, czy więcej w nim krytyki. Pamiętaj-nie ma sposobu na uniknięcie tego, wobec czego jesteś w opozycji. Znajdź więc podczas tego eksperymentu jak najwięcej takich założeń, które są negatywne (na zasadzie „nie chcę być chory”, „boję się przytyć”). Poczuj też, na ile lubisz ze sobą przebywać, takim sobą odczuwanym tylko i wyłącznie przez siebie wewnętrznego. Koniecznie rób notatki ze swoich spostrzeżeń. I kiedy będziesz już po eksperymencie, przesiej przez sito następujących pytań swoje przekonania na swój temat:

  1. czy to przekonanie oparte jest na rzeczywistych podstawach?
  2. czy to przekonanie chroni moje życie i zdrowie?
  3. czy to przekonanie pomaga mi osiągać moje cele?
  4. czy to przekonanie pomaga mi unikać konfliktów w życiu?
  5. czy to przekonanie pomaga mi czuć się tak, jak pragnę się czuć?

Popracuj następnie świadomie nad tym, żeby swoje własne przekonania na swój temat uczynić wspierającymi.

Jak przestawić się na takie właśnie funkcjonowanie?

Przede wszystkim należy skupić się na sobie, wrócić do swoich wartości, a nawet zrewidować je, by mieć pewność, że wiesz dokładnie, co jest dla Ciebie (bardzo ważne- wyłącznie dla Ciebie) najważniejsze, realizacja jakich celów da Ci poczucie spełnienia. Kluczowe jest, aby znaleźć jak najwięcej korzyści własnych z samego procesu zmiany oraz określić wszystkie swoje „dlaczego”.
W momencie, kiedy poczujesz, że wiesz dokładnie dlaczego podejmujesz dane wyzwanie, jakie korzyści własne w związku z tym osiągniesz, o wiele trudniej będzie okolicznościom zewnętrznym osłabić Twoją motywację. Jest to o tyle istotne, że działając na motywacji wewnętrznej masz siłę, by pokonywać swoje ograniczenia i potrzebę przejścia o choćby centymetr dalej, niż wydawałoby się to możliwe. Każdy ma w życiu to, na co się odważy-z pewnością już nie raz przeleciało Ci przed oczami takie hasło. Namawiam Cię jednak do przetestowania na sobie, czy jest to twierdzenie prawdziwe. Według mnie jak najbardziej. Ważne tylko, żeby być uważnym i, mając wciąż na względzie realizację swojego celu, nie zrażać się w razie wystąpienia niepowodzenia, a zamiast tego zaglądać głębiej w siebie, zadając sobie pytanie, jakie jeszcze posiadam przekonania, które wywołały takie niespodziewane przeszkody. W ten sposób łatwo jest zlokalizować u siebie wiele ograniczających wzorców zachowań i dzięki temu skutecznie je wyeliminować. Uważność oraz obserwacja siebie, – to jest najważniejsze w całym procesie.

Poza tym, codziennie rób cos inaczej, zmieniaj choćby rutynową kolejność wykonywanych czynności. To pomoże w poszerzeniu elastyczności umysłu i dzięki temu umożliwi łatwe orientowanie się na nowe rozwiązania „starych” problemów. Wprowadzaj systematycznie małe zmiany, a za stosunkowo krótki okres czasu zorientujesz się, jak wiele się zmieniło.

I najważniejsze-daj sobie czas. Jak powiedział Epiktet z Hierapolis, „ żadno wielkie dzieło nie powstało w jednej chwili, nie bardziej niż winne grono czy figa; jeżeli powiesz mi, że chcesz figi, powiem ci że wszystko w swoim czasie; pozwól jej pierwej zakwitnąć, potem wydać owoc, wtedy zbierzesz plon”

Powodzenia ☺

Małgorzata Eisenberger


Trenerze
Wiem, że masz dość spamu na swojej skrzynce. Wiem też, że mogę dać Ci więcej niż myślisz. Gratuluję Ci, że wybrałeś zawód Trenera. Jeszcze bardziej gratuluję, że chcesz być najlepszy na rynku. Zapisz się na mój newsletter, a obiecuje Ci, że przy Twoim 100% zaangażowaniu nic Cię nie powstrzyma i uciekniesz konkurencji. To Ty będziesz wyznaczał trendy.
Do usłyszenia.
Kasia F.